lato'05
str. 1



Marchewka z curry

joanna morawiecka



  ilustracja, magda budzyńska

Marchewka z curry nie jest potrawą przywiezioną z podróży w dalekie kraje. Nie należy również do tradycyjnych potraw rodzimych. Nie jest daniem wykwintnym, acz i prostym nazwać jej nie sposobna.

Czym zatem jest marchewka z curry?

Natchnieniem chwili, potrzebą skurczu głodnego żołądka powstałą na podwielkomiejskiej nizinie w małym wiejskim domku.

Do przygotowania marchewki z curry potrzebne są: marchewka w liczbie dowolnej - w zależności od apetytu - curry oraz masło.

Warzywo, a raczej już owoc, należy umieścić w garnku, zalać wodą, postawić na kuchence gazowej lub elektrycznej i ugotować. Następnie zdjąć garnek z palnika, usytuować na stole, gdzie uprzednio przygotowaliśmy liczbę talerzy zgodną z liczbą mających spożywać osób (wyjątkiem może być wieczór wigilijny, kiedy to po wieczerzy z ulgą zdejmujemy nietknięte dodatkowe nakrycie).

Niezbędne jest przygotowanie kubków, które świetnie posłużą jako naczynia do wypicia smakowitego wywaru. Na stole powinny także czekać masło i curry, którymi smarujemy rozkrojoną wzdłuż, parującą marchew w kolejności: masło a następnie curry.

Delektując się aromatem konsumujemy nożem i widelcem lub palcami wprost z talerza, w zależności od obycia towarzyskiego bądź odporności współbiesiadników.


Jeśli jesteśmy przywiązani do tego ostatniego sposobu spożywania, możemy wytłumaczyć się naszą legendarną ekstrawagancją lub przyzwyczajeniem nabytym na przykład podczas poszukiwań duchowych w Indiach. Niewyszukana ingrediencja, finezja smaku, dostateczna jak na danie główne kaloryczność - to największe zalety marchewki z curry. Dla dbających o linię osób zaleca się dietetyczną marchewkę z curry bez masełka. Ci natomiast, którzy o linię dbać nie muszą, nie chcą tudzież nie mają potrzeby, a nie gustują w curry - niech jedzą marchew jedynie masłem okraszoną.

Lecz nie będzie to już „Marchewka z curry”.


Dodać należy, iż w innym, lecz równie przyjaznym wiejskim domku, na bazie powyższego przepisu opracowano nieco odmienny sposób podawania marchewki z curry. Otóż ugotowaną, gorącą marchew kroi się tam w plastry o grubości średnio 0,5cm. Do tak poszatkowanej, pomarańczowej - można by rzec – alternatywy dodaje się masło i curry, przykrywa i energicznie potrząsa naczyniem, by się rzeczy połączyły.

Wierzę, że obie metody znajdą swoich zagorzałych zwolenników, a z czasem pojawią się kolejne wariacje na ten trzyskładnikowy temat.



strona główna

© dziennikarze wędrowni