wiosna'06
str. 1



publicystyka  strona główna


Zachód - Wschód

zuzanna morawiecka



     Rozważając Europę w kontekście relacji między Zachodem a Wschodem, jak również lokującego się pomiędzy nimi Centrum, nie sposób uniknąć operowania pojęciami o wysokim stopniu nieokreśloności i mityzacji. Pola semantyczne tych niekiedy wzajemnie się wykluczających terminów o trudnych do wytyczenia granicach są bardzo szerokie, pełne podziałów i wewnętrznych sprzeczności. W zależności od przyjętych definicji dyskusja nad tym zagadnieniem może pod względem merytorycznym dotyczyć odmiennych kwestii i w związku z tym prowadzić do nieporównywalnych ze sobą wniosków.
     Niejednoznaczność pojęcia Europa wynika w dużej mierze z tego, że przypisywane są mu wielorakie sensy: geograficzny, etnograficzny, etniczny, historyczny, polityczny, literacki i mitologiczny1. Dodatkowy problem na poziomie definicyjnym stanowi niekiedy trudno uchwytna i zmienna funkcja ideologiczna przypisywana temu pojęciu. Jednak bez względu na przyjęte założenia większość teoretyków zgodna jest co do tego, że Europa nie jest jednorodna. Jak pisze Czesław Porębski,

"do dziś ważna jest granica, którą pozostawili Rzymianie – limes – oddzielająca Imperium Romanum od barbarzyńskich ludów Północy. W świadomości europejskiej trwają ślady podobnych granic: granic Mitteleuropy, w istocie granic monarchii austro-węgierskiej, granic zasięgu imperium tureckiego, linii żelaznej kurtyny. Ważne są granice oddzielające wielkie grupy językowe i kulturowe: ludy romańskie, germańskie, słowiańskie. Pomimo laicyzacji współczesnej kultury bez trudu odnaleźć można granice religijne oddzielające katolików, protestantów i prawosławnych."2

     Te wewnętrzne podziały, chyba częściej niż negowane, bywają utożsamiane z zewnętrznymi granicami. Tej natury trudności napotkać można przy wytyczaniu granicy pomiędzy Zachodem a Wschodem. Według Gerarda Delanty'ego

"starożytne granice Zachodu były granicami dobrze znanego terytorium, od zachodu przylegającego do obszarów śródziemnomorskich, od wschodu do Persji. Tak więc Orient i Zachód miały wówczas zupełnie inne znaczenie niż później, kiedy centrum cywilizacji zostało przesunięte dalej na wschód. Jednakże pojęcie Zachodu miało w starożytności jeszcze inne, ważne znaczenie: wierzono, że jest on rajem na ziemi, leżącym gdzieś wśród nieznanych wód zachodniego oceanu. Taka była mistyczna wizja Zachodu, której podporządkowana została idea Europy."3

     Z biegiem lat i okoliczności geopolitycznych zewnętrzna granica Zachodu to rozmywa się, to nabiera ostrości, mniej lub bardziej znacząco zmieniając swój bieg. Jednak jak każda granica określająca tożsamość budowana jest na opozycji wobec odmienności4. Najprostszym i najbardziej oczywistym wydaje się być tutaj oddzielenie "kultury chrześcijańskiej" od "kultury islamu". Jednak Delanty wskazuje, że granica ta nie jest tak jednoznaczna i szczelna, jak funkcjonuje to w potocznej świadomości:

"W rzeczywistości muzułmanie przejęli dużo więcej z kultury greckiej, niż zrobił to porzymski Zachód. <...> Aż do XVI wieku kultura arabska wywierała znaczny wpływ na kształtowanie się cywilizacji europejskiej."5

     Opozycja ta opierała się nie tylko na lęku, poczuciu wyższości cywilizacyjnej i kulturowej oraz moralnej i religijnej misji walki dobra ze złem, ale także na fascynacji. Przypisywany Orientowi pierwiastek kobiecy służył legitymizacji ekspansjonistycznych aspiracji "męskiego" Zachodu6      O wiele bardziej skomplikowane są linie podziałów, które pod względem geograficznym można sklasyfikować jako wewnętrzne, bowiem w tym ujęciu oś podziału między Wschodem a Zachodem przebiega wewnątrz kontynentu i jej przebieg determinowany jest przez czynniki dalekie od obiektywizmu. Göran Therborn twierdzi, że

"podobnie jak wszystkie zbiorowe identyfikacje, formowanie się tożsamości europejskiej stanęło wobec dwóch rodzajów 'innych'. Jeden to 'inny zewnętrzny', znajdujący się poza kręgiem (potencjalnej) wspólnoty, drugi to 'inny wewnętrzny', rozszczepiający tę jaźń, która ma być wytworzona. Do pewnego stopnia zmienny, lecz uporczywy problem europejskości polegał na tym, że zewnętrzny 'inny', który jest czynnikiem jednoczącym, był daleki, słaby oraz mglisty i dlatego dla większości abstrakcyjny, podczas gdy 'inny' wewnętrzny, typowe źródło podziałów, był tutaj w wielu przypadkach silniejszy i w sensie dystansu bliższy niż w innych częściach świata."7

     W procesie wytwarzania się tak zwanej tożsamości europejskiej bardziej widoczne są tendencje wykluczeniowe niż dążenie do łączenia odrębnych grup8. Delanty dochodzi do wniosku, że

"Zachodnia Europa kształtowała swoją świadomość historyczną dzięki istnieniu trzech zagrożeń: muzułmanów, Żydów i Słowian."9

Wymienione tu grupy obrazują trzy typy "inności", którą zachodnioeuropejska tożsamość zdaje się często odrzucać: muzułmanie do niedawna należeli do świata zewnętrznego, Żydzi utożsamiani byli z obcym elementem przenikającym do wnętrza grupy z którą następuje identyfikacja, natomiast Słowianie byli tym częściowo niezrozumiałym żywiołem od którego łatwo było się odciąć przesuwając po prostu wschodnią granicę nieco na zachód.      Zazwyczaj tego rodzaju wykluczanie wewnętrzne następowało z inicjatywy Zachodu Europy, zdarzała się jednak reakcja odrzucenia ze strony Wschodu w postaci idei pansłowiańskich, rosyjskiej koncepcji Eurazji10 i Świętej Rusi11. Konflikt między europejskim Wschodem a Zachodem, w najostrzejszej swojej fazie zwanej Zimną Wojną (które to pojęcie pierwotnie dotyczyło XIII-wiecznych napięć miedzy światem chrześcijańskim a muzułmańskim12) wytworzył realną i wyraźną granicę w postaci Żelaznej Kurtyny. Ten podział powstał na styku dwóch systemów, które zdaniem Mary Kalador

"nie były w konflikcie, lecz wzajemnie się uzupełniały, były ze sobą powiązane poprzez wysoki poziom wydatków na cele militarne i utrzymywanie stanu permanentnego zagrożenia zewnętrznego."13

z czym zgadza się Delanty stwierdzając, że

"Zachód odnalazł swoją nową tożsamość w zagrożeniu totalną destrukcją, spowodowaną przez wojnę, oraz w systemie technologicznym, którego nie można ani pokonać, ani stracić."14

Powszechny jest pogląd, zwerbalizowany przez Pima den Boera, że

"początek Zimnej Wojny oznacza z jednej strony koniec marzeń europejskich federalistów, ale z drugiej strony stymuluje pierwszą konkretną i udaną ponadnarodową współpracę ekonomiczną."15

co potwierdza propozycja Paula Henri Spaaka by postawić Leninowi pomnik, bowiem integracja europejska rozpoczęła się dzięki lękowi przed agresją ZSRR16      Ten lęk był tak potężny, że wytworzył na Zachodzie machinę propagandową równie profesjonalną jak ta po drugiej stronie Żelaznej Kurtyny. Powstała wizja już nie tylko Europy, ale całego świata podzielonego na dwie strefy: pro- i antyrosyjską. Holenderski generał Hendrik Johan Kruls, potępiając wszelkie formy nacjonalizmu, zastąpił ten antagonistyczny układ dipolem Moskwa-Zachód, a działania tej pierwszej komentował tak:

"Ten aparat militarny i ta wszędzie rozciągnięta sieć ryjących pod ziemią agentów sowieckich wzbudziły w naszym świecie wzrastający strach i nieufność. <...> Choć świat zachodni niczego bardziej by nie pragnął, jak omówienia z Moskwą tych problemów, jednak wywołane przez samą Moskwę lęk i nieufność stoją na drodze do rozważenia zadowalającego rozwiązania, które mogłoby przynieść pokój i zaufanie." 17

Oprócz budowania potęgi wojskowej, koniecznego użycia bomby atomowej, która taniej i szybciej trafia do celu18, Kruls proponuje wbrew mającej na celu sianie defetyzmu chytrze rozprzestrzenianej propagandzie Moskwy, unikając metod mogących budzić skojarzenia z propagandą Goebbelsa i sowiecką, powtarzać ludziom wielokrotnie na różne sposoby

"- że i dlaczego ZSRR dąży do powiększenia swej władzy
- czego mogą się spodziewać, gdy Moskwa zawładnie wolnymi krajami Zachodu
- że zawładnięcia można uniknąć przez wspólną budowę aparatu władzy, który
pozwoli Zachodowi na zajęcie silnej pozycji
- że i dlaczego ta budowa pociąga konsekwencje, które, mimo jednomyślnego
dążenia do maksymalnych ograniczeń, będą uciążliwe, ale muszą być
zaakceptowane."19

     Mimo ścisłej granicy stref wpływów tych dwóch przywołanych powyżej konstrukcji polityczno-społecznych, Zachód i ZSRR pozostawały w bezpiecznej odległości od siebie. Wygodny bufor, już nie pierwszy w historii raz, stanowił obszar o przez wieki niejasnym statusie. Dla jednych Europa Centralna, dla innych Wschodnia, cechuje się wyjątkowym stopniem nieokreśloności – i pod względem geograficznym i ideowym. Według Jacquesa Le Ridera

"Kontury Europy Środkowej są nader zmienne, w zależności od tego, jaki protagonista polityczny właśnie posługuje się tym pojęciem. Każdy duchowy prąd w środku Europy definiuje na swój sposób geograficzną rozciągłość owego potencjalnego subkontynentu, i dzisiaj należy już niemal do istoty tej idei, że kresy Europy Środkowej, która jest zarówno wyimaginowana jak i realna, rozciągają się lub kurczą w zależności od każdorazowo panującej aury politycznej."20

     Idea Mitteleuropy w swych licznych wariantach miała charakter ekspansjonistyczny i kojarzący się niejednokrotnie z agresywnym dążeniem tego lub innego mocarstwa do rozszerzenia i ugruntowania swych wpływów. Charakter wyjątkowy, bo oddolny i autoteliczny miała powstała w okresie Zimnej Wojny koncepcja Europy Środkowej. Wykreowana przez buntujących się przeciwko zwierzchności sowieckiej intelektualistów środkowoeuropejskich, takich jak Milan Kundera, Josef Kroutvor, Győrgy Konrád, Vaclav Havel, Czesław Miłosz i Adam Michnik, podkreślała odmienność i specyfikę tego regionu. Jednak opierała się na założeniach oraz wizjach silnie zidealizowanych o tendencjach mityzujących21 i na celu miała głównie odcięcie się od Wschodu (w tym wypadku od ZSRR, Rosji, Moskwy, systemu socjalistycznego), i "powrót" na łono Zachodu, do którego narody te zawsze22 należały. Dlatego po upadku ZSRR i rozpoczęciu integracji byłego bloku komunistycznego z zachodnioeuropejskimi strukturami polityczno-gospodarczymi idea Europy Środkowej straciła na znaczeniu.
     Mimo gruntownych zmian, które dokonały się w Europie w każdej dziedzinie, opozycja Wschodu i Zachodu, zarówno w rozumieniu wewnętrznym jak i zewnętrznym, jest w dalszym ciągu aktualna i opiera się na tych samych co u jej genezy podstawach. Podział ten zdaje się niejako przesuwać i rozwarstwiać, w świetle słów Henryka Samsonowicza:

"Ważna jest ciągle granica między Wschodem i Zachodem, ale ważna wydaje mi się również granica, idąca skosem, która oddziela półwysep Bałkański i kraje czarnomorskie."23




literatura:
1. Boer P. den, Europa: de geschiedenis van een idee, Amsterdam 1997
2. Buchowski M., Kołbon I., Od "Mitteleuropy" do Europy Środkowej: zarys dziejów idei [w:] Sprawy narodowe, ???
3. Delanty G., Odkrywanie Europy. Idea, tożsamość, rzeczywistość, przekład R. Włodek, Warszawa – Kraków 1999
4. Kruls H.J., Vrede of oorlog: de wereld, West-Europa en de Benelux onder de dreiging van onze tijd, Den Haag 1952
5. Porębski Cz., Idea Europy, [w:] Znak, nr 567, maj 2003, Kraków
6. Robotycki Cz., Nie wszystko jest oczywiste, Kraków 1998
7. Samsonowicz H., w rozmowie z Magdaleną Bajer, Przeszłość ma wielką przyszłość, [w:] Odra nr 9, wrzesień 1999
8. Therborn G., Drogi do nowoczesnej Europy. Społeczeństwa europejskie w latach 1945-2000, przekład Zbigniew Pucek, Warszawa – Kraków 1998





1 vide Czesław Robotycki, Nie wszystko jest oczywiste, Kraków 1998, pp.16-27.
2 Czesław Porębski, Idea Europy, [w:] Znak, nr 567, maj 2003, Kraków, p.17
3 Gerard Delanty, Odkrywanie Europy. Idea, tożsamość, rzeczywistość, przekład Renata Włodek, Warszawa – Kraków 1999, p.31
4 vide Göran Therborn, Drogi do nowoczesnej Europy. Społeczeństwa europejskie w latach 1945-2000, przekład Zbigniew Pucek, Warszawa – Kraków 1998, p.350
5 Gerard Delanty, op.cit, p.37.
6 vide ibidem, pp.117-118.
7 Göran Therborn, op.cit, p.374.
8 vide Gerard Delanty, op.cit, p.179.
9 ibidem, p.77.
10 vide ibidem, p.82
11 vide ibidem, p.85
12 vide ibidem, p.50.
13 Mary Kalador, za: ibidem, p.162.
14 ibidem, p.163.
15 Pim den Boer, Europa: de geschiedenis van een idee, Amsterdam 1997, p.137.
16 vide ibidem, p.143.
1 H.J. Kruls, Vrede of oorlog: de wereld, West-Europa en de Benelux onder de dreiging van onze tijd, Den Haag 1952, p.206.
18 ibidem, p.236.
19 ibidem, p.218
20 Jacques Le Rider, Mitteleuropa - Auf den spuren eines Begriffs, [za:] Michał Buchowski, Izabela Kołbon, Od "Mitteleuropy" do Europy Środkowej: zarys dziejów idei [w:] Sprawy narodowe, ???
21 vide Czesław Robotycki, op.cit, pp.24-26.
22 vide ibidem, p.24
23 Henryk Samsonowicz w rozmowie z Magdaleną Bajer, Przeszłość ma wielką przyszłość, [w:] Odra nr 9, wrzesień 1999, p.9
<

WIOSNA 2006  str. 1


publicystyka strona główna

wędrowiec © dziennikarze wędrowni